Bezpieczna podróż z psem może być wyzwaniem, a powinna być przyjemnością dla obu stron.
Jak komfortowo i zgodnie z przepisami przewozić psa w samochodzie?
Przeczytaj nasze porady.
Pies jako wierny towarzysz człowieka chce z nim być wszędzie. Jeśli tak się składa, że również i człowiek, chce spędzać możliwie dużo czasu ze swoim pupilem, z pewnością będzie się to wiązało z potrzebą wspólnej podróży samochodem.
Fot. Jacob Haze
Kilka wyzwań dla początkujących
- Nie wszystkie psy dobrze znoszą podróż autem. Im wcześniej zaczniemy przyzwyczajać pupila do tego i wiązać mu jazdę z przyjemnymi skojarzeniami, tym większa szansa powodzenia. Najlepiej rozpoczynać ten proces stopniowo od krótszych, 10- 15 minutowych przejażdżek zakończonych „nagrodą” np. spacerem. Najczęściej powtarzającym się błędem jest ten, gdy pies doświadcza jazdy samochodem okazjonalnie i wyłącznie w mało przyjemnych dla niego momentach (np. do weterynarza), wówczas stres i związane z tym kłopoty murowane.
- Pies nie może swobodnie przemieszczać się po wnętrzu samochodu ani leżeć „w nogach” pasażerów – to jest nie tylko niebezpieczne dla niego i wszystkich osób w aucie, ale także niezgodne z obowiązującymi przepisami. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy potencjalne zagrożenie na drodze zmusza nas do nagłego silnego hamowania. Pies, który nie został odpowiednio zabezpieczony może łatwo w takiej, pozornie niegroźnej sytuacji, doznać poważnej kontuzji lub przelecieć przez kabinę i zrobić krzywdę kierowcy czy pasażerom. Gdy zwierzę zacznie się nudzić i szukać sobie miejsca w samochodzie, może np. przestawić dźwignię zmiany biegów, wejść pod nogi kierowcy uniemożliwiając naciśnięcie pedału hamulca albo po prostu odwrócić uwagę kierowcy i w ten sposób doprowadzić do tragedii.
- Nawet jeśli pies jest wyjątkowo grzeczny i rozsądny – to podróżując luzem w samochodzie pozostawia mnóstwo sierści czy ślady brudnych łap na tapicerce. Można tego jednak naprawdę łatwo uniknąć.
Co może się nam przydać?
- Klatka transportowa lub kontener.
Najbezpieczniejszym i najwygodniejszym sposobem przewożenia psa w samochodzie jest umieszczenie go w klatce transportowej. Dostępne są różne typy klatek – począwszy od składanych klatek tekstylnych, przez plastikowe transportery, aż po klatki metalowe, przenośne lub montowane na stałe w bagażniku. Klatka musi być poprawnie dobrana i do rozmiarów psa i do samochodu. Nie może być ani za ciasna, ani za luźna, koniecznie musi być przewiewna i łatwa do utrzymania w czystości. Trzeba ją też umieścić w samochodzie w taki sposób, żeby nie przemieściła się w razie kolizji czy ostrzejszego hamowania. Dlaczego klatka jest najwygodniejsza i najbezpieczniejsza? Przede wszystkim, uniemożliwia wędrówki psa po samochodzie i do absolutnego minimum ogranicza ryzyko zabrudzenia wnętrza auta. W odpowiednio dobranej, nie za dużej klatce, w razie kolizji czy gwałtownego hamowania pies jest chroniony – nie nabierze takiego impetu, który mógłby doprowadzić do poważnych obrażeń, nie stanowi też zagrożenia dla innych pasażerów.
- Pasy bezpieczeństwa dla psów
Pas bezpieczeństwa niezależnie od swojej budowy ma za zadanie połączyć szelki (uprząż) dla psa z jakimś z kilku dostępnych punktów zaczepu w samochodzie (gniazda pasów samochodowych lub zapięte pasy samochodowe, zaczepy isofix, zagłówki). Niedopuszczalne jest łączenie pasów z obrożą, w razie wypadku grozi to poważnymi obrażeniami, zadławieniem a nawet złamaniem karku psa. Na rynku istnieją również szelki, które pozwalają przypiąć psa bezpośrednio do systemu pasów bezpieczeństwa.
- Maty ochronne na kanapę/fotele
Dostępne są m.in. w formie pokrowców na kanapę lub „hamaków” rozpinanych między zagłówkami na przednich foteli oraz kanapy. Niestety, sama mata chroni głównie tapicerkę, a nie psa i pasażerów auta. Jeżeli pies ma podróżować na kanapie, warto żeby był przypięty do klamry pasów bezpieczeństwa, tak żeby nie mógł swobodnie przemieszczać się po wnętrzu auta. Trzeba o tym pamiętać przy wybieraniu maty – nie wszystkie mają wycięcia umożliwiające dostęp do pasów. Uwaga! Nigdy nie wolno przypinać psa za obrożę, grozi to złamaniem karku zwierzęcia przy ostrzejszym hamowaniu. Adapter do pasów mocujemy zawsze do dobrze dopasowanych szelek dla psa!
- Wykładziny do bagażników aut typu kombi/van/SUV
W wielu autach bagażnik jest całkiem bezpiecznym i wygodnym miejscem dla psa. Żeby tak było, spełnionych musi być kilka warunków: bagażnik musi być odpowiednio pojemny, nie mogą się w nim znajdować przedmioty potencjalnie niebezpieczne dla psa (np. choćby gaśnica, czy spreje, których „przypadkowe” pogryzienie może doprowadzić do katastrofy), a pies nie może mieć możliwości swobodnego przemieszczenia się między bagażnikiem a kabiną auta – przestrzeń bagażowa powinna być oddzielona kratą lub solidną siatką. Żeby pies nie pobrudził tapicerki, warto zamontować w bagażniku matę. Do większości aut można dobrać modele chroniące nie tylko podłogę bagażnika, ale także tył kanapy, boki bagażnika, a nawet wyposażone w osłonę chroniącą zderzak i próg bagażnika przed pazurami wskakującego do auta psa.
Czy za nieodpowiednie sposób przewożenia psa można dostać mandat?
Nie ma przepisów dedykowanych bezpośrednio przewożeniu psów w samochodach osobowych. W ustawie dotyczącej zwierząt, można jednak przeczytać, że jeśli przepisy tego nie regulują, trzeba odnieść się do tych, które informują o przewożeniu ładunków. Zrównanie psa z ładunkiem wbrew pozorom nie jest najgorsze, bo zapewnia mu bezpieczeństwo (a także pasażerom). W prosty sposób bowiem informuje, że ładunek musi być umieszczony w pojeździe tak, aby nie zasłaniać widoczności oraz nie utrudniał kierowania pojazdem. Ładunek powinien być także zabezpieczony przed zmianą położenia.
W Polsce za niewłaściwe przewożenie psa grozi mandat w wysokości 500 zł. Podobne kary możecie otrzymać za granicą np. w Niemczech tego typu kara to około 90 euro.
Osobną kwestią jest ponadto narażanie pieska na niebezpieczeństwo – w tym wypadku obowiązują przepisy dotyczące ochrony zwierząt, a sama kara grzywny może sięgnąć nawet 5 tys. zł, ale raczej się na nią nie narazicie wożąc psa w kabinie pojazd.
Fot. Jacob Haze
Fot. Jacob Haze